Ua
En
Pl
Niematerialne dziedzictwo
Польща

5.2 OBRZĘD WESELA

Wesele jak każdy obrzęd miało ściśle określony scenariusz, którego należało przestrzegać. Składało się z kilku następujących po sobie sekwencji działań obrzędowych np: zmówin, wiechowin, swaszczyn itd. Pomimo, że scenariusz taki w ogólnym zarysie jest wszędzie taki sam w różnych częściach Polski, to jednak można znaleźć różne jego odmiany np. wesele lasowiackie.

  1. Zmówiny

Przygotowania do wesela poprzedzały zmówiny, nazywane inaczej rękowinami lub swatami.

Kilka tygodni przed weselem do domu młodej na przychodzili rodzice chłopaka lub swaty często razem z młodym, aby omówić sprawy majątkowe. Czasem bywało tak, że młodzi sami się dobrali i wtedy takie zmówiny były jedynie formalnością, jednak przeważnie to rodzice decydowali o losach swoich dzieci. W tym wypadku „swatali jak pole było bez bruzde” – czyli gdzie pola rodzin znajdowały się obok siebie – albo kiedy obie strony zadowalał posag i to co się im udało „utargować” np: krowę, konia, pole, łąkę czy kawałek lasu. Niekiedy spotykali się i dwa razy, bo za pierwszym nie doszli do porozumienia. Targu dobijano pijąc po kieliszku wódki, następnie był poczęstunek. Uzgadniano też wtedy termin ślubu.

B.     Proszenie

Jeszcze końcem XIX wieku młodzi chodzili prosić na wesele dzień przed ślubem. Młody chodził zapraszać ze starszym drużbą – zapraszali swatów (drużbów) – czasem jeździli na koniach i nie zsiadając z nich prosili na ślub. Panna młoda chodziła ze starszą drużką i zapraszały pozostałe drużki oraz gości weselnych. Zwykle starsza drużka zapraszała na wesele, a młoda prosiła o błogosławieństwo. Starsze osoby oraz całe rodziny młodzi chodzili prosić już razem. Z czasem zaczęto zapraszać na wesele wcześniej.

Przy okazji proszenia w domach odbywał się mały poczęstunek. Wszyscy też byli ubrani odświętnie, w stroje ludowe. Przy zapraszaniu ważnym elementem były też przyśpiewki - często humorystyczne. Wykonywało się je jeszcze w latach 50-tych XX w., np. śpiewana w Brzózie Królewskiej:

„Otwórz że mi, otwórz

te wrota  w(d)ruciane.

Jak mi nie otworzysz,

Wywale ci ściane.”

 

C.     Wiechowiny

Wiechowiny lub inaczej rózgowiny – to dawny wieczór panieński. Jednak zwyczaj ten szybko przeszedł w zapomnienie. Drużki spotykały się u panny młodej lub u starszej drużki i stroiły wiechę - na ogół świerkowe lub jodłowe drzewko. Ubierały ją w piórka, jabłka, wstążki, czy pierniczki. W Tyn samym czasie robiły również bukieciki dla młodego, starosty i drużbów oraz plotły wianek dla panny młodej. Wiecha była istotnym elementem każdego  wesela. W dzień ślubu przynoszono ją do domu młodej, przed wyjściem do kościoła tańczono z nią i towarzyszyła ona  młodym w drodze do i z kościoła.

D.    Rozpleciny

            Rozpleciny - były  traktowane jak wiechowiny - jako wieczór panieński, który to bardzo szybko zanikał na wsi lasowiackiej.

            Dzień przed weselem, wieczorem wszyscy goście weselni schodzili się do młodego razem z muzykami. Odbywał się poczęstunek i tańce. Później kolejno całość powtarzała się u: drużby, starosty, a na końcu u panny młodej. Po poczęstunku u młodej najpierw tańczyły same drużki z młodą, był to tzw. taniec panieński. Tańce przerywali swatowie. Po tym następował początek właściwych rozplecin. Drużba wołał młodą, ale przychodziła ona dopiero po trzecim zawołaniu i tańczyła z nim. W tym czasie chorąży jeździł za nimi na stołku i chciał porwać młodą drużbie. Młoda jednak nie dbałą się złapać i uciekała trzy razy do komory. Dopiero za trzecim razem chorążemu udawało się ją złapać. Następnie chorąży razem z pozostałymi drużbami rozplatali warkocz młodej co nie było łatwe bo drużki nie chciały oddać młodej a także nie mógł sobie poradzić z rozwiązaniem wstążki we włosach, bo była zawiązana na kilkanaście guzów. Ta sytuacja wzbudzała śmiech wśród drużek. Kiedy już udało się rozpleść warkocz, drużbina przywiązywała chorążemu wstążkę do spinki i na tym kończyły się rozpleciny. Wszyscy wracali do domów.

  1. Wygrywiny

Wieczorem dzień przed ślubem kapela wygrywała pod oknem młodej - smętne melodie, tzw. „koci lament”. Były to właśnie wygrywiny. Po nich panna młoda dawała muzykom zapłatę i kapela szła na całą noc do swaszki.

  1. Swaszczyny

U swaszki odbywały się swaszczyny - było to przyjęcie u swaszki, która pełniła funkcję gospodyni na weselu. Schodzili się do niej wszyscy goście weselni oraz muzyka. Najpierw był poczęstunek a następnie tańce, które trwały do północy. Zdarzało się, że zabawa przeciągała się do rana. Swaszka dawała wtedy wszystkim śniadanie, po czym udawali się już prosto na ślub.

G.    Dzień wesela -  przyjazd do młodej i jej „wykup”

Rana w dzień wesela wszyscy goście przychodzili najpierw do starszej drużki, gdzie drużki przypinały swatom bukieciki, a chorąży zabierał z komory wiechę. Po tym wszyscy udawali się do domu młodej, gdzie czekali już młodzi i ich rodzice. Przed domem zwykle śpiewano:

„Wyjdź Marysiu do nas, przywitaj nas,

Wyjdź Marysiu do nas, przywitaj nas,

Ona nie wyszła, nie przywitała,

Pewno nas nie poznała.”

 

Najpierw jednak młody musiał „wykupić” pannę młodą. Kosztowało go to zwykle kilka butelek wódki. W czasie targowania także śpiewano przyśpiewki. Po wykupieniu młoda wychodziła i witała wszystkich gości weselnych. Po tym wchodzono do izby  i odbywał się kolejny etap obrzędu weselnego.

H.    Przeprosiny i Błogosławieństwo

Jednym z ważniejszych etapów wesela było błogosławieństwo. Rodzice młodych zwykle siadali na ławie, przy stole, a młodzi stawali przed nimi. Na uwagę zasługują także przeprosiny, które były tuż przed błogosławieństwem (był to element błogosławieństwa). Młoda para najpierw zwracała się do rodziców słowami przeprosin:

„Drogi tatusiu możem was kiedy w życiu

Obraził jakim słowem nieobyczajnem,

O to was proszę, odpuście mi i darujcie mi (…)”

 

Po tym następowała mowa starosty, w której zwracał się do młodych, rodziców oraz gości weselnych.  Dawał on wskazówki młodym na nową drogę życia oraz prosił rodziców w imieniu młodych o błogosławieństwo dla nich. Fragment oryginalnej przemowy z początku XX wieku:

„(…) Miłością małżeńską

Będziesz kochał swą żonę,

Inne panny z bojaźnią

Skwitujesz na stronę.

I panno młoda

Już chwila nadeszła

Abyś stan panien opuściła,

W stan małżonek weszła,(…)”

 

 Po przemowie odbywało się błogosławieństwo w czasie, którego grano lub śpiewano „Serdeczna Matko”. Kobiety zwykle płakały, ponieważ było to pożegnanie dzieci z rodzicami. Następnie młodzi trzykrotnie obchodzili stół, na którym leżał chleb. Wszystkiemu towarzyszyły przyśpiewki, np.: „ Na stole białe kwiatki”.

 Młoda żegnała się z rodzeństwem po czym formował się orszak weselny i wszyscy szli do kościoła na ślub. Panna młoda szła w towarzystwie dwóch swatów a pan młody dwóch drużek. Przez całą drogę do i z kościoła muzyka grała marsze, a weselnicy śpiewali.

  1. Powrót z kościoła i bramy weselne

Po wyjściu z kościoła weselnicy udawali się na przyjęcie. Młodzi szli lub jechali już razem. Wesela odbywały się przeważnie w domu młodej lub u niej i jednocześnie w wynajętym do tańca domu. W drodze powrotnej często napotykano przeszkody w postaci bram weselnych. Ilość takich bram zależała od rangi wesela. Pomimo, że każda taka brama kosztowała młodego minimum pół litra wódki to młodzi cieszyli się, że było ich dużo. Zwykle brama weselna było to powrósło lub sznur trzymane przez kogoś lub przywiązywane np. do drzewa. Z czasem bramy zaczęły nabierać charakteru widowiska. Mężczyźni przebierali się za dziada, babę czy Cygankę z dzieckiem, malowali się. Popularne było młócenie cepami słomy. Scenki te były humorystyczne, targowano się o „okup”.

Bramy robiono w drodze z kościoła na wesele. Znane było stwierdzenie, że byłoby nieszczęściem dla młodych, jeśli zrobiono by bramę w drodze do kościoła.

J.      Przywitanie młodych i początek wesela

Młodzi byli witani przez rodziców przed domem chlebem oraz mlekiem, piwem lub wódką. Panna młoda nie wypijała jednak do końca, tylko wylewała za siebie, na drużki. Ta która była najbardziej oblana, jeszcze w tym samym roku miała wyjść za mąż. Następnie młodych nakrywano płachtą zwaną też rańtuchem i wchodzili do domu. Gości zapraszano na śniadanie. Za stołami zasiadali najstarsi oraz para młoda z rodzicami i osoby „funkcyjne”. Jeśli było mało miejsca za stołem i do siedzenia to młodzież musiała stać. Po poczęstunku zaczynała się zabawa.

 „Bawili się, aż krew bryzgała po ścianach”. Stałym elementem wesel były też bitki. Zdarzały się one pomiędzy gośćmi z innych wsi lub pomiędzy gośćmi a niezaproszonymi osobami, które wdzierały się na wesele żeby potańczyć. Najczęstszym powodem była jednak  kłótnia o dziewczynę.

  1. Wiecha

Wiecha była bardzo ważnym atrybutem w czasie wesela. Towarzyszyła weselnikom w drodze do i z kościoła. W czasie wesela drużki ją rozbierały z ozdób, a chorąży brał ją i z nią tańczył. Po tym wszyscy wychodzili z domu, a chorąży wchodził na dach z wiechą, żeby ją tam przymocować. Nie było to jednak łatwe zadanie - młody musiał wynieść tam też wódkę, aby podlać wiechę - bo by uschła. Następnie chorąży wypijał jeden kieliszek na dachu, potem schodził i częstował innych. W czasie gdy stawiano wiechę pozostali weselnicy śpiewali np.:

„Podleję cię wicho, żebyś wielga rosła,

Żeby starsza drużka prędko za mąż poszła.”

Źródła często podają, że wiechę stawiano na dachu po oczepinach lub białym wieńcu - czyli na koniec wesela.

L.      Oczepiny i kulawienie młodej

Samym wieczorem odbywały się oczepiny - zaczepiny, czepiny. Pośrodku izby stawiano dzieże lub stołek, na którym miała siąść młoda. Ta jednak trzykrotnie uciekała bo nie chciała być zaczepiona. Za trzecim razem sadzano ją na dzieży. Starościna zdejmowała młodej wianek z głowy i zakładała kolejno: chamełkę, cepak z płótna (czepiec) oraz białą chustkę na głowę. Oczepiny były symbolicznym przejściem ze stanu panieńskiego w stan kobiet zamężnych. Towarzyszył temu śpiew samych kobiet, np.:

„Chmielu, chmielu szerokie liście,

Naszą Kasieńkę zaczepiliście.”

W czasie, kiedy tańczono na weselu drużbina i starościna czepiły młodą w komorze. Kiedy ją przyprowadzono wszystkie kobiety i panny szły w taniec jedna z drugą. Pani młoda tańczyła z drużbiną. Młody przyglądał się cały czas i śmiał się z tego. W końcu zniecierpliwieni swatowie przerywali taniec i też zaczynali śpiewać. Po śpiewach drużki śpiewały młodemu, że czas aby wykupił od nich swoją żonę. Drużbina i starościna stawały na środku izby z panią młodą. Pan młody przychodził do nich i zaczynali się targować. Młody nie poznawał swojej żony, ponieważ twierdził, że nie żenił się z taką babą tylko z panną we wianku i odchodził. Starościna wołała w takim wypadku kupców, gdyż drużbina chciała sprzedać „towar”. Obiecała też, że młodemu już nie sprzeda choć by chciał. Przychodzili kupcy, obiecując dobry rum w zamian za młodą. Kazali pokazać „towar”, bo nie wiedzieli czy nie przyszli po darmo. Drużbina przyprowadzała młodą, jednak ta kulała. Kupcy odchodzili   z niczym ale pojawiał się swat, który chciał kupić. Drużbina obiecywała, że młoda tylko udaje. Swat sprawdzał czy młoda miała u butów podkówki, ta zaś kopała go, aż się wywracał. W tym momencie młody stwierdzał, że to jednak jego żona bo poznaje po butach, które sam jej kupił do ślubu, „tylko głowe ma nie taką” i nie poznał. Przepraszał też drużbinę i starościnę, i dawał im dzbanek piwa i litr rumu. Pani młoda została wykupiona i poszła tańczyć z mężem. Drużbina ze starościną częstowały trunkami, wszyscy wracali do zabawy.

M.   Korowal

Korowal to kolejny bardzo istotny atrybut weselny. Był to drożdżowy, okrągły wypiek, bogato zdobiony np. kwiatkami z bibuły,  zielonymi gałązkami i ptaszkami z ciasta. Pieczony był przez swaszkę. Na weselu trzymano go w komorze. Dopiero starosta zapowiadał taniec z korowalem i wynosił go do izby, po czym z nim tańczył. Po tym tańcu zdejmowano z niego ozdoby i go krojono go. Zdarzało się czasami, że ktoś dla żartu chował korowal i wtedy starosta musiał go wykupić butelką wódki.

Śpiewano wówczas taką przyśpiewkę:

„A naszemu drużbie korowal ukradli,

Dobrze mu zrobili na bogacza padli.”

Korowal w zależności od miejscowości krojono w różnym czasie wesela. Mógł być to koniec wesela lub moment przed - białym wieńcem. Czasem krojono go dopiero na poprawinach.

N.    Biały wieniec

Wesele kończyło się białym wiankiem, podczas którego goście kolejno śpiewali przyśpiewkę, następnie tańczyli z panią młodą w koło stołu. Jeśli ktoś nie umiał tańczyć to tylko obchodzili wokół. Na stole stał pokrojony korowal, dzbanek z piwem i dwa nakryte na siebie talerze, do których tańczący wkładali pieniądze na nowe gospodarstwo dla młodej. Za to dostawali po kawałku korowala i po szklance piwa.

Na zakończenie wesela muzyka zaczynała grać „Serdeczna Matko”, goście przyłączali się ze śpiewem. Wszyscy się żegnali, dziękowali młodym za gościnę, a młodzi gościom za przybycie i wszyscy się rozchodzili.

  1. Przenosiny

Przenosiny robiono na następny dzień po weselu lub w późniejszym terminie. Z reguły to goście weselni odprowadzali młodą na nowe gospodarstwo. Goście zabierali wszystko z domu młodej, co tylko „wpadło” im w ręce. Były to miski, cebrzyki, garnki. Dlatego ojciec młodej zamykał wcześniej wszystko w komorze. Całe wiano młodej pakowano na drabiniasty wóz. Były to garnki, poduszki, pierzyna, dzieża i skrzynia wianna, w której były ubrania oraz rozmaite drobiazgi. Do wozu przywiązywano też np. jałówkę. Po młodą, na przywitanie wychodzili rodzice młodego.

P.     Poprawiny

Poprawiny zwykle odbywały się w domu pani młodej w niedzielę popołudniu. Muzyków opłacał Pan młody zaś drużbowie zapewniali piwo i wódkę. Bawiono się jak na weselu. Młoda przygotowała posiłek i bawiono się aż do rana. W momencie, kiedy muzyka zaczynała grać „Kiedy ranne wstają zorze” -  poprawiny się kończyły. Wszyscy rozchodzili się, śpiewając i budząc przy tym innych w domach. W późniejszych latach poprawiny odbywały się już w domu  młodego, po przenosinach.

ŹRÓDŁO:

Kula M., Wesele wsi leżajskiej z przełomu XIX/XX wieku, w: Kraj-obraz niepodległości. Życie codzienne u progu wolnej Polski, 2019.

  1. Kotula, Folklor słowny osobliwy Lasowiaków, Rzeszowiaków i Podgórzan, Lublin 1969.

Ruszel K., Lasowiacy. Materiały do monografii etnograficznej, Rzeszów: Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 1994.