WŁADYSŁAW POGODA
Urodził się 30 lipca 1920 roku w Hucinie w rodzinie wiejskiego kowala. Ojciec widział we Władku swojego następcę, ten jednak od najmłodszych lat zafascynowany był muzyką i nie chciał słyszeć o planach ojca. Czas spędzał przemierzając piaszczyste ścieżki sandomierskiej puszczy odwiedzając miejsca, gdzie grano muzykę – na weselach i potańcówkach. Słuchał tam lasowiackiego grania i lasowiackich muzykantów. Grał na wszystkim, na czym się dało. Już jako kilkuletni chłopiec samodzielnie tworzył instrumenty muzyczne, grał dziecięce melodie i uczył się gry u okolicznych muzykantów. Determinacja i upór sprawiły jednak, że po pewnym czasie Władek stał się dumnym posiadaczem prawdziwych, „fabrycznych” skrzypiec. Grał ze słuchu, tak, jak w tamtych czasach grało się na laswiackiej wsi.
To właśnie umiejętność gry na skrzypcach pozwoliła mu przeżyć II wojnę światową, kiedy jako nastolatek został wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec. Miał jednak dużo szczęścia – trafił bowiem do gospodarstwa rolnego „bauerów”, w rodzinie których były zakorzenione tradycje muzyczne. Bauerka zauważyła jego zamiłowanie i tęsknotę za muzyką i pozwalała mu czasem zagrać na skrzypcach. Uczył się również nut. W wolnym czasie spotykał się również z Polakami z sąsiednich miejscowości. I tak poznał swoją przyszłą żonę.
Po upadku Rzeszy, nie od razu, lecz powrócił w rodzinne strony wraz ze swą żoną. Rozpoczęło się granie i kariera wiejskiego muzykanta. Gusta i czasy zmieniały się, więc skrzypce powoli zastąpiła perkusja, sakshorn tenorowy i altowy. Jednak „starodawna” nuta i skrzypce zawsze była obecna w jego muzyce i bez niej nie mogło odbyć się żadne wiejskie wesele. Po 1945 roku wrócił do Huciny i zaczął grać w różnych zespołach w Kolbuszowej i okolicach.
Władysław Pogoda był jednym z ostatnich, prawdziwych muzykantów ludowych. Nakręcał do działania lokalnych pasjonatów kultury ludowej. Był kopalnią pomysłów. Poruszał nie tylko do tańca, ale i do myślenia i głębszych refleksji. W jego repertuarze znajdowały się przede wszystkim poleczki, oberki i walczyki.
Sławne były jego słowa wymawiane zawsze do słuchaczy „żeby się nie martwili, bo nawet gdy będzie padał deszcz, to i tak będzie POGODA” .
W 2000 wystąpił jako skrzypek Szymek w filmie fabularnym Niech gra muzyka w reżyserii Andrzeja Baranowskiego.
Za swoją aktywność, radość, którą dawał ludziom, Władysław Pogoda otrzymał Nagrodę Marszałka Województwa Podkarpackiego, brązowego medalu Gloria Artis, oraz tej najważniejszej, nagrody im. Oskara Kolberga.
Nagrał również kilka płyt:
„Kapela Władysława Pogody” – 1996,
„Lasowiacki dom” – 2008,
„Kuszenie Władysława” – 2008,
„Władek na święta” – 2008,
„Z komody Władka Pogody” – płyta nagrana wraz z Pawłem Steczkowskim – 2009.
Mimo różnic pokoleniowych lider kapeli szybko nawiązywał kontakt z publicznością, dlatego jej występy zawsze przyjmowane były mocno entuzjastycznie. Osobowość i autentyczność Władysława Pogody wzbudzała niemały zachwyt. Była to postać muzyka i człowieka nieprzeciętnego.
Ze skrzypcami w rękach przeżył 98 lat. Zmarł w czerwcu 2018 roku.
